Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lipca 2013

Balkon w bloku - metamorfoza

Niech żyje baaalkon! W zeszłym roku pokazywałam Wam zdjęcie przed, więc najwyższa pora ujawnić efekty pooperacyjne.
Tak jest!

...a tak jest z drugiej strony.

Co się zmieniło? Wygładziliśmy ściany, załataliśmy dziury, pomalowaliśmy całość. Wymieniliśmy okna (wraz z ich wymianą w całym mieszkaniu) i na balkonie pojawił się cywilizowany parapet. Podłoga zyskała nowe spoiny, a balustrada - świeżą warstwę farby. A przede wszystkim - wstawiliśmy wymarzone meble (z sygnaturą), akcesoria i rośliny.  Te ostatnie zmieniają się dość często, w zależności od sezonu i pogody (ostatnio np. słońce uprażyło turki, co widać na pierwszym planie - ale wkrótce donica znów się zazieleni).
 Groszek który raz się pnie, a raz nie.
Żółte chodaki tata dawno temu przywiózł mi z Holandii. Wciąż szukały swojego miejsca, wędrując z półki na półkę - przez chwilę nawet wisiały na ścianie - aż olśniło mnie: najlepsze miejsce dla butów jest pod ławką!
Donica moja ulubiona.
Pogoda w kratkę?
Pieniek wśród kwiatów - gęsto tam, żeby kotów nie kusiły wypady do sąsiadów.
Tak balkon wygląda na co dzień.

Co jeszcze mamy w planach?
- zamontowanie siatki na całej wysokości, żeby koty mogły same zostawać na balkonie (mniej wprawdzie będzie wtedy takich listów i takich odwiedzin... ale cóż, nie można mieć wszystkiego);
- zakup parasola przeciwsłonecznego (w biało-żółte pasy), bo po południu w słońcu zaczynamy jednak skwierczeć, i leżaka (pożądany również w paski);
- opcjonalnie: osłonka na balustradę (wiecie, takie pasmo materiału, przeplecione między barierkami celem osłonięcia się od sąsiadów) - tu się wahałam, ale chyba zrezygnuję, bo i tak sto razy przeturlaliśmy się po tym balkonie i niczyje spojrzenia nas nie nękały, ani my, mam nadzieję, nikomu nie daliśmy w kość; poza tym lubię widok między barierkami, no i stopy muszą wystawać. 
Góra i dół, czyli truskawki pod sufitem i poduchy do wylegiwania (to ich stałe miejsce).
Klamerki, a obok pierwsza wiosenna trawa i chryzantemy, których już nie ma.

Pora na moje ulubione zdjęcia - z życia wzięte!



Sprawdzona pozycja do czytania kryminałów - na zielonej ławce, z plecami opartymi o barierkę. Taaak... teraz myślę, że mogłam przeoczyć te sąsiedzkie spojrzenia.
Z kolei dla tej pozycji R. i Figa stracili głowę.

 
Figa zastanawia się, czy u sąsiadów trawa jest zieleńsza.

Dwa wnioski z posiadania balkonu w obecnej postaci:
1. Jest cudnie! W tym sezonie to zdecydowanie nasze ulubione pomieszczenie; spędzamy tu wieczory (do momentu, gdy przylecą wielkie, ospałe chrząszcze), w weekendy czytamy i pijemy radlery (które przywołują wspomnienie wakacji w Bieszczadach), wylegujemy się na milionach poduszek i machamy nogami między barierkami. Raz nawet zrobiliśmy grilla w wersji mikro.
2. Ludzie nie korzystają z balkonów. Odkąd do Polski przybyła spóźniona wiosna, eksploatujemy nasz balkon intensywne i zwykle nie widzimy nikogo, kto robiłby to samo. Puste krzesła, przykryte folią stoliki ogrodowe, co najwyżej ktoś wyjdzie na papierosa. Albo mieszkańcy naszego bloku wolą oglądać telewizję, albo wszyscy są wciąż na wakacjach.
 
Na koniec jeszcze klamerka (żeby dopiąć notkę). My tymczasem wracamy na balkon... bo życie to balkon nad bale! 



środa, 22 maja 2013

Tabisso, czyli posadź D na D

Zaskoczyła mnie bujna reakcja na poprzedni wpis (chyba nic się tego dnia nie działo w internetach), więc dziś, dla oddechu, odkrycie z nieśmiertelnej dziedziny designu. Proszę Państwa, oto alfabet projektowania mebli! (Maryno, dzięki za podsunięcie)
Chciałoby się wybrać to hotelu o takiej typograficznej aranżacji... Albo wspiąć na tapicerowane K2! Więcej znajdziecie tutaj, a zbliżenie na same meble tuż obok.


niedziela, 17 lutego 2013

Pisanie do szuflady

Ponieważ dużą część niedzieli spędzam nad doktoratem, który nie wiadomo, czy kiedykolwiek ujrzy światło dzienne, motyw szuflady jest mi szczególnie bliski! Oto więc komoda do dziecięcego pokoju, która podpowiada, gdzie znajdują jakie części garderoby. Teraz zastanawiam się, jaki kształt musiałaby mieć szuflada na moje akademickie zapiski... Macie jakiś pomysł?


Autorem projektu jest Peter Bristol, którego więcej pomysłowych prac możecie obejrzeć na tej stronie.
Tymczasem na koniec dwa anonse. Pierwszy porządkowy: przywróciłam weryfikację obrazkową przy dodawaniu komentarzy w Kieszeniach, bo ostatnio blog został zalany przez falę spamu. Niech ta niedogodność nie zniechęca Was do gadania; komentować niezmiennie można anonimowo.
Drugi anons – teatralny – skierowany jest do warszawiaków. Otóż w grudniu recenzowałam w Kieszeniach spektakl Lubiewo z krakowskiego Teatru Nowego. Wczoraj ulubiony Tygodnik Kulturalny doniósł mi, że to samo Lubiewo zostało regularnym gościem stolicy – weszło do repertuaru warszawskiego Teatru IMKA. Dwa przedstawienia odbyły się w lutym, a kolejne mają pojawić się w kwietniu, jak mówił Tomasz Karolak, dyrektor IMKI, na antenie TVP Kultura. Zachęcam więc tych, którym bliżej do Warszawy, niż Krakowa, by obejrzeli Lubiewo Siekluckiego, a potem – rzecz jasna! – podzielili się wrażeniami pod tą recenzją. Polecam też całą dyskusję na temat Lubiewa w Tygodniku Kulturalnym (moją opinię wyraził Michał Chaciński ;-) – cały odcinek można obejrzeć tutaj albo za chwilę, o 16.35 w TVP Kultura.


piątek, 8 lutego 2013

Purpura i Nieladaco, czyli Polska z talentem

Dziś w Kieszeniach dwa odkrycia z mapy polskiego designu. Oba mnie zachwyciły, a że lubię promować krajową pomysłowość – tym bardziej rwałam się, żeby o nich napisać.
1. Nieladacomarka papiernicza, pod szyldem której powstają niezwykłe zeszyty. Inspirowane stylem retro, opatrzone oryginalnym liternictwem i geometrycznymi deseniami, wykonane ręcznie (hasło: Gołymi rękoma), a przede wszystkim – mające zachęcać do ręcznego pisania!





Rozpoznajecie te formaty i kolorystykę? Kto urodził się najpóźniej w latach 80. (jak niżej podpisana), doskonale pamięta, że minęło parę lat (czyli parę emocjonujących roczników podstawówki) wypełnionych sinozielonymi zeszytami o szorstkich kartkach, zanim można było zadać szyku, wymachując na polskim połyskliwą okładką z bohaterami Beverly Hills 90210 ;-) Nareszcie kolorową, nareszcie przyjemnie gładką, obejmującą idealnie białe kartki, no i dostępną w dziesiątkach wariantów. Od tego czasu wybieranie zeszytów stało się jednym z najprzyjemniejszych rytuałów końca sierpnia. (No dobra, rozumiem, że to nie jest już uniwersalne doświadczenie pokoleniowe).
Spodziewam się, że u niektórych notesy Nieladaco mogą wywołać reakcję: Eee, znowu moda na starocie; do retro wzorów dorabia się filozofię i już można sprzedawać drożej. Mnie samą zastanawia np. hipsterski zestaw zeszytów za 30; nie przepadam też za ciut nadętymi tekstami marketingowymi: 
Chcemy zaszczepić w ludziach potrzebę pisania, notowania, rysowania, korespondowania na papierze. Te czynności są nieporównywalne z pisaniem na komputerze czy telefonie. Trzymanie w ręku ładnego przedmiotu z papieru jest w dużej mierze atawistyczne odkąd jesteśmy piśmienni i wrażeń z tym związanych nie da się zdusić w sobie.  [ze strony internetowej Nieladaco].
Jednak bez całej filozofii Kieszenie (które lubią pisać na wszystkim – od komórki po wymięte skrawki papieru, nawet chińskiego) pozostają oczarowane wzornictwem Nieladaco. Oraz wzruszone faktem, że twórca firmy, Łukasz Zbieranowski, tchnął życie w zakład swojego taty, introligatora (o czym dowiedziałam się z tego wywiadu). A oto mój ulubiony egzemplarz:
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Nieladaco.com
2. Purpuraproducent kafli cementowych, inspirowanych bajecznymi hiszpańskimi azulejos. W ofercie znajdują się klasyczne, „kamieniczne” wzory (np. ten), ale na mnie największe wrażenie robią mozaiki – nonszalanckie i nieprzewidywalne!

Podobnie jak zeszyty Nieladaco, kafle Purpury szczycą się pietyzmem i pasją ręcznego wykonania. Pełna oferta dostępna jest na stronie internetowej Purpury – polecam też podpowiedzi z bloga Living Room, dzięki któremu odkryłam tę markę. A poniżej jeszcze garść kadrów z purpurowej manufaktury.


Więcej zdjęć znajdziecie w serwisie Weranda
I teraz zagadka dla R.: kto właśnie stwierdził, że remont łazienki to absolutnie paląca potrzeba?

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Barwy narożne

Ceglane, nieotynkowane ściany już dawno zawładnęły wnętrzami mieszkań – przekornie komponując się z nowoczesnymi meblami, lśniącymi powierzchniami podłóg czy krągłościami abażurów.
Jednak tym, którzy uważają, że faktura ceglanej ściany jest zbyt surowa i zimna dla przytulnych domów, polecam rozwiązanie ze zdjęcia. Czy nie uważacie, że pasmo kolorów rzuca nowe światło na industrialny styl? ;-)
Wnętrze ogrzane kolorem – stąd.

sobota, 26 maja 2012

Balkon w bloku - odcinek 2

Wieści z frontu balkonowego – prace trwają, wkrótce balustrada zyska nową warstwę farby, a  płytki na podłodze – nowe spoiny (jednak, po długich wahaniach, zdecydowaliśmy się zostać przy płytkach).
Tymczasem na świat przyszły śliczne donice na trawę (brawa dla stolarza!). Trawa na balkonie jest potrzebna do wylegiwania się i podgryzania – kotom. Aktualnie donice podlegają opisywaniu. Trzymajcie kciuki ;-)


wtorek, 15 maja 2012

Maria Antonina w klatce (filmowej)

Ostatnie dni upłynęły mi pod znakiem akademickich zmagań z Marią Antoniną – a konkretnie: z jej obrazem przefiltrowanym przez wrażliwość Sofii Coppoli. Choć nie jestem szczególną entuzjastką filmu, nie mogłam nie zachwycić się niektórymi ujęciami.

Wśród nich – kadr, który przypomina mi aranżacje tapetowe Cecilii Paredes (oraz towarzyszące im ujęcie z Powrotu do Garden State :)
Jest to finał sceny, w której Maria Antonina odczytuje kolejny list od matki – przekonującej, że wyłącznie w gestii kobiety leży powołanie do życia potomka. Młoda królowa, coraz bardziej sfrustrowana obojętnością męża i ciężarem oczekiwań społecznych, wtapia się w tło dworskiej codzienności.

Miłego wtorku – wolnego od pożerających człowieka konwenansów czy wyśrubowanych oczekiwań!

P.S. Rokoko euro spoko! ;-)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Pościelove

W przededniu piątku i wieczorową porą – inspiracje stricte wypoczynkowe. Oto, jakie pomysły na urozmaicenie sypialni podsuwa firma Snurk:
Jak widać, znajdzie się coś zarówno dla wielbicieli przytulnej wełny, naprawdę twardego podłoża, jak i dla alergików (propozycja pierwsza ;-). Radosnych, czwartkowych snów, Kieszeniarze!

wtorek, 10 kwietnia 2012

Jak zmienić balkon w bloku w przestronne, wielofunkcyjne pomieszczenie?

Nie mam pojęcia. Wiem jednak, że da się z niego zrobić przytulne, komfortowe – i ładne! – miejsce do czytania. Niniejszym rozpoczynam akcję: renowacja balkonu (lub Projekt: balkon, jak określa się obecnie wszystkie przedsięwzięcia, od cyklu fotografii po sprzątanie szafy). Na piśmie obiecuję: jeszcze tego lata przeczytam tu, w nowej aranżacji (balkonu, nie mojej) niejedną książkę!
 
Dziś zdarłam największe płaty starej farby, wyszorowałam ściany i załatałam ewidentne dziury (przy okazji odkrycie: elastyczna masa szpachlowa to absolutnie genialny wynalazek). Jako kolejny krok przewiduję uzupełnienie spoin na styku podłogi i ścian (nie wiecie przypadkiem, czy można to zrobić masą szpachlową? ;) i dalsze wygładzanie. Potem malowanie, mycie, drobne naprawy... Wreszcie najprzyjemniejsze – umeblowanie!
Póki co – stan balkonu w trakcie dzisiejszych prac. Trzymajcie kciuki za moją konsekwencję (bo tego planu, niestety, nie da się zrealizować w jeden dzień dzikiego zapału).
Suplement: tu znajdziecie rezultat balkonowego remontu.

wtorek, 21 lutego 2012

Fiona nie zielona

Niedawno prezentowałam Wam portrety wodne Cate Parr, a dziś – niezwykłe akwarelowe wnętrze mieszkania Fiony Douglas.
Fiona jest szkocką projektantką tkanin i wielbicielką błękitów – lubi je do tego stopnia, że nazwy odcieni niebieskiego wypisała na swoich schodach. Wnętrze domu podoba mi się chyba jeszcze bardziej niż same akwarele – w zestawieniu z ostrymi krawędziami mebli,  geometrycznymi wazonami, jednolitą barwą ścian, wyraźnymi nadrukami na pufach, rozmyte wzory ujawniają niebywały wdzięk.

Dodatkowo urzekła mnie kolorystyka – połączenia niebieskości i fioletów to ulubiona gama ubrań (obecna np. na najlepszej bluzie świata), a do tego jeszcze te litery na ścianie...
Więcej zdjęć mieszkania Fiony możecie znaleźć w serwisie Design Sponge (który generalnie polecam miłośnikom aranżacji wnętrz), a produkty z tkanin Fiony – obejrzeć w jej sklepie Bluebellbray. Ale lepiej tam nie zaglądajcie, bo skończycie jak ja, gapiąc się na poduszki, z wypiekami na twarzy znacznie intensywniejszymi niż akwarele.
Tę makatkę przygarnęłabym wraz z krzesłem, stołem i podłogą... a nawet listwą podłogową!

czwartek, 17 listopada 2011

Ściana punktowana

Jeśli masz ochotę ozdobić ścianę w pokoju czymś wartościowym – np. o wartości aż 10 punktów! – pomyśl nad dekoracją w stylu scrabbli. Tutorial wykonania drewnianych liter znajdziecie tutaj. Moim zdaniem efekt jest świetny :-)
P.S. A tu jeszcze podpowiedź, jak wieszać obrazki idealnie równo.

czwartek, 27 października 2011

Żyć pod kloszem!

Kto by nie chciał? Zwłaszcza pod takim, jak u Lotty z krainy czarów. Bajecznego wieczoru!