wtorek, 13 stycznia 2015

Czym zastąpić cukier i jak skutecznie śliwkę?

Rok 2014 dla Kieszeni bezsprzecznie był rokiem facebooka. Pod czułymi skrzydłami Marka Cukierasa, żarliwie, prawie każdego dnia, dzieliłam się z Wami wrażeniami z kina, z autobusu numer 18 albo ze spotkań z toruńskimi ekshibicjonistami (później do zwierzeń dołączyła jeszcze narracja obrazkowa, czyli instagram). Ponieważ nie chcę, by te wspomnienia zginęły, postanowiłam wyłowić najlepsze z nich i ułożyć starannie na blogowej półce.
 
Zaczynam od ulubionych, z kategorii Krewni i Znajomi Kieszeni. Mam nadzieję, że dostarczą Wam uśmiechu przy porannej kawie, sączonej tradycyjnie we wtorek o 1 rano! W bonusie dorzucam artystyczne wspomnienie ze szkoły.
 Czy właścicielka tenisówek rozpoznaje się na zdjęciu?
1.
Lato. Życie kulturalne młodych rodziców - brat opowiada mi, jak spędził weekend z żoną i 5-miesięcznym synkiem:
- Mówię ci, Święto Śliwki w Strzelcach Dolnych to taki bydgoski Open'er!

2.
Michał, copywriter z mojego zespołu, częstuje babeczkami:
- Upiekłem wczoraj. Tylko nie miałem tyle cukru, ile podawali w przepisie, więc użyłem miodowego Jacka Danielsa.
3.
Moja mama:
- Od wczoraj wypaliłam tylko dwa... No, nie jest łatwo. Ale żeby nie było - rzucam tylko do 70-tki.

4. 
Nedziela. R. i Łukasz, nasz kolega z Bydgoszczy, wrócili do domu ok. 4 rano. Wstajemy, gadamy sobie, panowie odkrywają z zaskoczeniem, że jest dzień, planujemy śniadanie itd.
Po chwili zauważam Łukasza w przedpokoju, sięga do sznurówek.
Ja: Hej, chyba nie chcesz teraz jechać samochodem?
Łukasz (z uwagą i namysłem): Wiesz... Pora zdjąć buty.


5.
Wczoraj po seansie Polskiego gówna na Tofifest Film Festival spotykam Łukasza, kolegę z pracy.
- Cześć, jeszcze raz wszystkiego najlepszego! - zagaduję, bo Łukasz ma tego dnia urodziny - Jak ci się podobał film?
- Beznadziejny!
- O rany... Aż tak? - pytam zdziwiona.
- Tak, dno! - Łukasz nie kryje irytacji - Spodziewałem się, że będzie znacznie lepszy.
- Ha, widzisz. Ja się spodziewałam, że będzie kiepski...
i jestem mile zaskoczona.
- Serio?! - Łukasz nie dowierza, cały czas z wyrazem niesmaku na twarzy.
- No. Śmiałam się całkiem sporo, no i aktorsko mi się podobał... - śmieję się na myśl o Jakubiku w roli Muńko-Grabaża (B.Sex zamiast T.Love, hihi).
- Ja się t o t a l n i e zawiodłem!
- Kurczę, czemu? Jasne, nic wybitnego, za miesiąc nie będzie się pamiętać tego filmu, ale w sumie przyjemnie się ogląda.
- Hmm...
- Choć fakt, bardziej podobało mi się spotkanie po filmie.
- O, a było jakieś spotkanie?
- Tak, z twórcami.
- Kiedy?
- No teraz. Zostaliśmy jeszcze na piwie, były też Ola z Agatą...
- Gdzie?
- No tutaj, przy barze.
- Czekaj... O jakim ty filmie mówisz?
- Polskie gówno. A ty?
- Znikające fale.
6.
Jestem na konferencji z M., twórcą fanpejdża Osobowość wódki. Na początku jednego z wystąpień prowadząca pyta:
- Kto z państwa jest z biznesu, a kto z kultury?
Milczymy. Po chwili M. szepcze:
- Czekam, aż spytają, kto jest z socjety.

7.
Na nowej drodze zawodowej najważniejsze jest wsparcie przyjaciół. Arek, z którym jestem na piwie:
- A jeździsz jeszcze do pracy rowerem? A nie... czekaj, dokąd ty masz teraz jeździć, chyba do dużego pokoju.


8.
Przygotowuję zajęcia na jutro, trochę przy tym mamrocząc. R. nasłuchuje i pyta:

- A skala ocen nadal jest taka, jak była? Dwa do pięć?

- Tak. - skreślam coś - Ale nie ma indeksów.
- Pamiętam, mówiłaś. - po chwili - To gdzie wpisujesz oceny?
- (żartuję) A nie wpisuję, wiesz. Na koniec semestru im przyznaję tylko słoneczka, uśmiechnięte albo smutne. Jak w przedszkolu. - znowu coś skreślam.
- Aha. - zamyśla się - Tak myślałem w sumie.

R. od początku wierzył w wagę mojego przedmiotu.
9.
Właśnie wróciłam ze spaceru. Maszerowałam wśród drzew na osiedlu Wrzosy, nogi zapadały mi się w liściach, słońce przedzierało się przez korony sosen, z oddali dobiegały głosy innych ludzi, na przemian radosne i pełne niepokoju... Raptem przypomniałam sobie, jak w podstawówce, w ramach kółka teatralnego, wystawialiśmy Balladynę. Pamiętam tę atmosferę tajemniczości i grozy, te pełne ekscytacji próby prowadzone przez polonistkę, te dyskusje o siostrzanej miłości, lojalności i obłudzie... Wreszcie - premierę spektaklu, na którą wszyscy czekaliśmy tak niecierpliwie!

Grałam drzewo. Liśćmi z krepy szumiałam naprawdę od serca.

 
10.
 R. do mnie dziś rano, przed wyjściem do pracy:
- Zakładasz te buty?
- Tak.
- Patrz, a specjalnie ci je wczoraj przykryłem kurtką.


5 komentarzy:

  1. O kurczę! Przez link na FB zajrzałam na bloga i znalazłam najpopularniejsze posty. A wśród nich - metamorfozę balkonu! Czy mogłabyć wrzucić więcej relacji z mieszkania? Jestem pod wrażeniem :)

    A z dialogów jestem gorącą fanką Openera w Strzelcach :D
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy, heh, ta kolumna najpopularniejszych postów niezmiennie mnie bawi, bo mam wrażenie, że np. reklamę VW Beetle to chyba boty tak wysoko wywindowały ;) Niemniej dzięki za miłe słowa! Pomyślę.

      A Open'erowi w Strzelcach wróżę światową karierę, jakżeby inaczej!

      Usuń
  2. Cieszę się, że żadnego nie przegapiłam :)
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł boski! :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoje zdanie w Kieszeniach.