piątek, 8 lutego 2013

Purpura i Nieladaco, czyli Polska z talentem

Dziś w Kieszeniach dwa odkrycia z mapy polskiego designu. Oba mnie zachwyciły, a że lubię promować krajową pomysłowość – tym bardziej rwałam się, żeby o nich napisać.
1. Nieladacomarka papiernicza, pod szyldem której powstają niezwykłe zeszyty. Inspirowane stylem retro, opatrzone oryginalnym liternictwem i geometrycznymi deseniami, wykonane ręcznie (hasło: Gołymi rękoma), a przede wszystkim – mające zachęcać do ręcznego pisania!





Rozpoznajecie te formaty i kolorystykę? Kto urodził się najpóźniej w latach 80. (jak niżej podpisana), doskonale pamięta, że minęło parę lat (czyli parę emocjonujących roczników podstawówki) wypełnionych sinozielonymi zeszytami o szorstkich kartkach, zanim można było zadać szyku, wymachując na polskim połyskliwą okładką z bohaterami Beverly Hills 90210 ;-) Nareszcie kolorową, nareszcie przyjemnie gładką, obejmującą idealnie białe kartki, no i dostępną w dziesiątkach wariantów. Od tego czasu wybieranie zeszytów stało się jednym z najprzyjemniejszych rytuałów końca sierpnia. (No dobra, rozumiem, że to nie jest już uniwersalne doświadczenie pokoleniowe).
Spodziewam się, że u niektórych notesy Nieladaco mogą wywołać reakcję: Eee, znowu moda na starocie; do retro wzorów dorabia się filozofię i już można sprzedawać drożej. Mnie samą zastanawia np. hipsterski zestaw zeszytów za 30; nie przepadam też za ciut nadętymi tekstami marketingowymi: 
Chcemy zaszczepić w ludziach potrzebę pisania, notowania, rysowania, korespondowania na papierze. Te czynności są nieporównywalne z pisaniem na komputerze czy telefonie. Trzymanie w ręku ładnego przedmiotu z papieru jest w dużej mierze atawistyczne odkąd jesteśmy piśmienni i wrażeń z tym związanych nie da się zdusić w sobie.  [ze strony internetowej Nieladaco].
Jednak bez całej filozofii Kieszenie (które lubią pisać na wszystkim – od komórki po wymięte skrawki papieru, nawet chińskiego) pozostają oczarowane wzornictwem Nieladaco. Oraz wzruszone faktem, że twórca firmy, Łukasz Zbieranowski, tchnął życie w zakład swojego taty, introligatora (o czym dowiedziałam się z tego wywiadu). A oto mój ulubiony egzemplarz:
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Nieladaco.com
2. Purpuraproducent kafli cementowych, inspirowanych bajecznymi hiszpańskimi azulejos. W ofercie znajdują się klasyczne, „kamieniczne” wzory (np. ten), ale na mnie największe wrażenie robią mozaiki – nonszalanckie i nieprzewidywalne!

Podobnie jak zeszyty Nieladaco, kafle Purpury szczycą się pietyzmem i pasją ręcznego wykonania. Pełna oferta dostępna jest na stronie internetowej Purpury – polecam też podpowiedzi z bloga Living Room, dzięki któremu odkryłam tę markę. A poniżej jeszcze garść kadrów z purpurowej manufaktury.


Więcej zdjęć znajdziecie w serwisie Weranda
I teraz zagadka dla R.: kto właśnie stwierdził, że remont łazienki to absolutnie paląca potrzeba?

5 komentarzy:

  1. On mnie zabije, bo ja chyba w nocy zacznę tę łazienkę remontować...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oba odkrycia znakomicie komponują się z Kieszeniami:) Gdybym zobaczyła je gdzieś w sieci, na pewno pomyślałabym o Tobie!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja do kuchni takie płytki chcę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kapitalne odkrycia!

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoje zdanie w Kieszeniach.